Mistrzyni M
Witam na moim blogu. Nie odpowiadam za cosplay i to co znajduje się na moim profilu (cospleye są zajebiste, a to co na moim profilu to najprawdziwsza prawda). To będzie bardziej powieść psychologiczna niż ff. Także zapraszam was do lektury
Arwen
Prolog
( Christina Perri „The Lonely”)
Czy wiesz, jak to jest, gdy przez całe twoje życie
musisz robić coś wbrew sobie?
Jak to jest być marionetką?
Jak to jest, gdy ktoś planuje ci życie?
Czy kiedykolwiek za wszelką cenę próbowałeś się
komuś przypodobać, a on Tobą pogardzał?
Czy kiedykolwiek usłyszałeś że jesteś inny, dziwny,
nudny?
Jeśli tak, to witaj w klubie.
Dwie
dziewczynki bawiły się piłką na placu zabaw. W powietrzu dźwięczał ich wesoły
śmiech. Wiatr i ruch rozwiewał im włosy: jednej burzę kasztanowych loków,
drugiej krótkie, proste blond włosy.
Nagle
na plac zabaw weszli mężczyzna, kobieta i chłopiec. Wyniosła, zimna dama zbliżyła
się do blondwłosej dziewczynki i powiedziała znudzonym, nieprzyjemnym głosem:
-
Chodź, Eveline, czas na nas.
-
Ale mamo… - próbowała protestować dziewczynka, ale matka jej przerwała:
-
Bez dyskusji. Idziemy. Lucjuszu, Draconie wracamy do domu.
Po
chwili znaleźli się już za furtką. Mężczyzna zapytał Eveline:
-
Co to za dziewczyna, z która się bawiłaś?
-
To Helene McDonald.
-
Hmm. – Lucjusz zmarszczył brwi. – Jej rodzice są czarodziejami?
-
Jej tata jest księgarzem, a mama nauczycielką. Dlaczego pytasz, tatusiu? –
zapytała naiwnie, spoglądając na ojca jasnozielonymi oczami zza wachlarza rzęs.
-
A więc to mugolka. –rzekł nie zważając na pytanie córki. – Eve, zakazuje ci się
z nią spotykać.
-
Dlaczego? – zapytała płaczliwie Eveline. – Jest miła i grzeczna.
-
Nie w tym rzecz. Ona nie ma magicznych możliwości. Nie równa się z nami. To nie
jest towarzystwo dla ciebie. – ton mężczyzny był surowy.
Eve
ostatni raz popatrzyła na stojąca samotnie Helene i przełykając łzy
odpowiedziała:
-
Oczywiście, ojcze.
***
Grupa
dzieci stała na środku ogromnej sali, oświetlonej milionami świec. Nad ich
głowami zdawało się otwierać czarne niebo usiane gwiazdami. W pomieszczeniu
znajdowały się cztery stoły wypełnione dziećmi i młodzieżą w czarnych strojach
oraz jeden, przy którym siedzieli
dorośli. Wysoka, szczupła dziewczynka o jasnozielonych oczach i lśniących w
blasku świec blond włosach do ramion stojąca na szarym końcu ogonka swoich
rówieśników, rozglądała się niepewnie po Sali.
Przed
stołem naprzeciwko wejścia stała chuda, wysoka czarownica, wyglądająca na
surową i wyczytywała alfabetycznie imiona i nazwiska. Jej głos, mimo, że nie
mówiła głośno, był słyszalny w całej sali, gdyż panowało tu milczenie. W końcu
rozległo się:
-
Malfoy, Eveline!
Teraz
rozległy się szepty, w większości nieprzyjazne. Dziewczynka pobladła jeszcze
bardziej i ruszyła w kierunku stolika, na którym leżała stara, wyświechtana
tiara. Eveline wyraźnie się skrzywiła, zakładając ja. Gdy tylko to zrobiła,
usłyszała w głowie głos, mówiący:
-
No, kolejne dziecko Malfoyów! Nie ma się nad czym zastanawiać, SLYTHERIN!
Dziewczynka
na chwiejnych nogach ruszyła kierunku zielono – srebrnego stołu, ocierając łzy.
Wiedziała, że tak się najprawdopodobniej stanie, lecz i tak nie była
przygotowana na taki wybór Tiary Przydziału. Wybór, który skazywał ją na lata
niechcianego towarzystwa i stereotypu typowej Ślizgonki. Wybór wbrew jej woli.
***
Pięć
dziewczyn w czarnych szatach z zielono – srebrnymi naszywkami na piersiach szło
przez korytarz pogrążony w półmroku. Nagle jedna z nich, blondynka o zielonych
oczach zatrzymała i powiedziała:
-
Musze iść do łazienki. Poczekacie?
-Dobra.
– odpowiedziały pozostałe.
Po
chwili znalazły się w łazience dla dziewczyn. Blondynka weszła do kabiny.
Reszta zaczęła rozmowę głośnym szeptem. Jedna z nich powiedziała do
pozostałych:
-
Nie uważacie, że ta Eve Malfoy jest trochę dziwna? Zakuwa prawie przez cały
czas, nie uczestniczy prawie w życiu towarzyskim, nie bawią jej dowcipy Dracona.
Coś mi się wydaje, że bardziej nadawałaby się na Gryfonkę albo Krukonkę. Nie
pasuje do nas. Jest taka czarną owcą, kapujecie?
I
zaczęły się piskliwie śmiać.
Nagle
z kabiny wypadła jasnowłosa. Jej twarz była cała we łzach . Krzyknęła,
szlochając;
-
Same jesteście dziwne! Potraficie tylko wyśmiewać się ze słabszych i podlizywać
mojemu kochanemu braciszkowi! Wredne żmije! Nie chce was znać!
I
wybiegła z łazienki, trzaskając drzwiami…
Świat nie jest sprawiedliwy.
Liczą się tu tylko władza, pieniądze i prestiż.
Słabsi są bezlitośnie eliminowani.
Życie to nie bajka.
Tylko w filmach pojawiają się rycerze na białych
rumakach.
Żeby przetrwać, trzeba być silnym.
„Tylko słabi nie są samotni.”*
*cytat z piosenki Nightwisha „Slow, love, slow”
No, moja kochana uczennico, jak zawsze zajebiście! Mówiłam to już, ale powtórze: SUPER! Eve jest fajną postacią, podobną do cb, a jej koncepcja jest fajna :3 Ubóstwiam twój styl pisania. Czekam na Arielkę i akcję yaoi (której nie będzie ale marzyć wolno :P)
OdpowiedzUsuńA teraz zmykaj czytać HiG! Ale już :D
Hm... Nie jest źle. Pomysł wydaje się dobry. Czarna owca w rodzinie Malfoyów, wyłamująca się z szeregu. Niewiele można powiedzieć na podstawie samego prologu, ale mam kilka zastrzeżeń.
OdpowiedzUsuńNie przekonuje mnie ten wybór Tiary. Tiara Przydziału nigdy się nie myli. Skoro widziała, że Eve nie chce być Ślizgonką, z pewnością przydzieliłaby ją do jakiegoś innego domu. Tak jak to było z Harry'm.
Strasznie razi mnie ten zwrot: "nie uczestniczy prawie w życiu towarzyskim". Chyba "Prawie w ogóle nie uczestniczy..." brzmiałoby lepiej. No i czy tak wyrażają się jedenastoletnie dziewczynki?
Zobaczymy jak rozwiniesz dalej tą historię. Myślę, że może być ciekawie, zważywszy na to, że akcja będzie miała miejsce równolegle z książkową (będzie, prawda? O.o).
Pozdrawiam ;)
P.S. Czy mogłabyś usunąć kod przy dodawaniu komentarzy? Strasznie to utrudnia komentowanie C;
UsuńJeśli chodzi o wybór Tiary, to rzeczywiście spłaszczyłam to wszystko, ale Eve nie jest tak do końca szarą myszką. Życie ją zahartowało. Dobra, nie będę przecież spojlerować.
OdpowiedzUsuńJeśli chodzi o ten kod, to nie wiem, czy go usunę, bo jestem kompletnie niezorientowana w technice blogów.
Dzięki Ci za krytykę. Serio. Wolę to od ciągłego zachwytu. W końcu muszę pracować nad stylem i ciągle wszystko poprawiać. Jeśli ktoś jest krytyczny, to jak kiedyś pochwali, to wiem, że chwali szczerze. Tylko tak dalej.
Ja usunę, nie bój się. Kompletnie o tym zapomniałam. Muszę ustawić ci też tak by można było walić z anonima albo po adresie URL. Przygotuj też swój opis, walniemy zakładkę ,,o autorce" :D
UsuńMyksa, a nie mogę po prostu napisać o sobie w profilu i skasować te bzdury?
OdpowiedzUsuńTak jak prosiłaś - jestem na Twoim blogu :)
OdpowiedzUsuńProlog uważam za udany. Te wspomnienia nieco za szybko się działy, ale rozumiem, że to były tylko przypominające się mimowolnie sceny.
Podoba mi się pomysł na siostrę Dracona. Myślę, że to będzie ciekawe opowiadanie :)
Tylko dziwi mnie wybór Tiary, która przecież nie patrzy na nazwisko, tylko na serce. Skazała Eveline na bycie czarną owcą Ślizgonów, zamiast wsadzić ją chociażby do Ravenclawu. Myślę, że Malfoy'owie nie zgorszyliby się za bardzo tym wyborem. No ale zobaczymy, co teraz z tego wyniknie.
Cieszę się, że masz zamiar nadać temu blogowi charakter psychologiczny ;)
1 rozdział pojawi się w ten weekend.
OdpowiedzUsuńcoż interesująco sie zapowiada, czekam, aż sie rozwinie .. ;D
OdpowiedzUsuńzapraszam do mnie - autograf magicznego wytwórcy
Witaj! :)
OdpowiedzUsuńPierwsze spostrzeżenie - zapis dialogów kuleje, choć oczywiście nie wiem, jak to wygląda dalej, w końcu jestem na prologu, ale:
"A więc to mugolka. –rzekł nie zważając na pytanie córki". - przed myślnikiem postawiłaś kropkę, choć nie powinno jej tam być. Nie stawiamy kropki, jeśli po myślniku pojawia się czynność odnosząca się do mówienia/wydawania z siebie dźwięku - rzekł, mruknął, krzyknął, warknął, westchnął.... Po myślniku piszemy małą literą, jak tutaj.
"To nie jest towarzystwo dla ciebie. – ton mężczyzny był surowy". - Tutaj trochę inny błąd. Kropka, jak najbardziej, powinna być przed myślnikiem. Ale przecież kropka kończy zdanie, prawda? skoro tak, to po myślniku piszemy Wielką literą. Tylko nie popadaj w skrajność - znak zapytania czy wykrzyknik nie kończą zdania i zapis:
"Dlaczego? – zapytała płaczliwie Eveline".
Jest w pełni poprawny.
"Mimo że", "chyba że" i kilka innych wyjątków - nie powinny być rozdzielane przecinkami, bo są całymi zwrotami.
"zielono – srebrnego" - nie dywiz, a myślnik nieotoczony spacjami. Podobnie jak "biało-czerwoni" jest to jeden zwrot.
Warsztat masz ogólnie na całkiem niezłym poziomie:)
Co do treści... Jak kogoś wyżej poraziła mnie sytuacja z Tiarą, ale to było do przełknięcia. Natomiast akcja w łazience była już słaba. Gdyby nie uczestniczyła w życiu towarzyskim, to niestety, ale koleżanki nie szłyby za nią do łazienki i nie czekałyby. W ogóle nie chodziłaby w ich towarzystwie. "Prawie" niczego nie zmienia.
Głośny szept świadczy o tym, że dziewczyny chciały, by je usłyszała. Oki, rozumiem, niech dziewczyna wie, że jej nie lubią i nie potrafią zrozumieć... Ale w sumie nie powiedziały nic, co by usprawiedliwiało aż taką reakcję. Zbyt gwałtowna i emocjonalna. Nie pasuje do nich? Malfoy już to wiedziała. Jest czarną owcą? Chyba też miała tego świadomość. Jak również tego, że nie chce mieć nic wspólnego z tym domem, z wykrzyczanych słów wnioskuję, że gardzi koleżankami, więc wracamy do pytania - czemu chodzi ze Ślizgonkami?
Być może wyjaśniasz to dalej lub pojawia się jakieś usprawiedliwienie, nie wiem - poczytam wieczorem lub jutro:)
Czytasz mojeg bloga przestrzen-i-czas.blogspot.com - nie wiem, czy zwróciłaś informację o przeniesieniu na inny adres, gdzie dalej będą pojawiały się rozdziały - a-san-a.blogspot.com
Pozdrawiam